bell blog

Twój nowy blog

Paraliżujący jest fakt, że mogę tu napisać co tylko chcę. Mogę wszystko i nie wiem co wybrać.
Staję się coraz większą nudziarą. Ciągle tylko praca praca praca. I najgorsze jest to, że mi się to wcale nie nudzi. Robię karierę i czuję się taka ważna. Na pewno moja samoocena jest przez to dużo wyższa! Znajomi coraz rzadziej mogą mnie gdzieś wyciągnąć… Ale nie to jest dla mnie istotne. Ostatnio niczego nie robię tak na prawdę tylko dla siebie. Marzy mi się zostawić komórkę w domu i wyjechać gdzieś na weekend nad wodę, odpocząć i znaleźć inspirację na łonie natury. Napisać wiersz, pospacerować, przeczytać coś dobrego. I  myśleć…dużo myśleć.

Sama nie wiem. Codziennie lecę, pędzę i żyję w jakimś zawieszeniu. Niby jestem zakochana ale między nami nie ma już tej namiętności, pożądania. Czuję tak ogromne przywiązanie, że nie wyobrażam sobie życia bez niego. Kocham go i jestem dla niego czuła, lubię robić coś dla niego, z nim…ale zdziadzieliśmy strasznie. Próbuję ciągle rozgrzać te uczucia, zmienić coś ale jest ciężko. Gdy mamy wolne oboje jesteśmy zmęczeni, leniwi i razem zazwyczaj leżymy na kanapie.

A nie byłam kiedyś taka. Pisałam, czytałam, słuchałam. Zawsze mnie gdzieś ciągnęło. Z mojego dawnego „ja” zostało tylko pożądanie…i to mnie jeszcze bardziej denerwuje bo to bardziej cecha fizyczna. Mniej istotna dla mnie. Chciałabym się rozwijać duchowo. chociażby pójść do teatru, opery, na dobry koncert…

Nie wiem już kim jestem. Praca i kariera- jestem zatopiona w tym materialnym świecie. Przyjemnością co ciuchy, kosmetyki a nawet jedzenie…

Muszę spróbować odnaleźć siebie bo zmieniam się w jakieś zombie

Powroty

Brak komentarzy

Powrroty do tych myśli zawsze są ciężkie. Staram się jak mogę ale zawsze wkońcu coś sprawia, że zaczynam o nim myśleć. Tym razem była to moja przyjaciółka, która pcha się w podobną historię- i to w dodatku z premedytacją.
Znowu go widzę za każdym razem, gdy zamykam oczy. Wyobrażam sobie nasze spotkanie, całkiem przypadkowe. Mieszkamy w tym samym mieście i choć nie widzieliśmy się już tak długo wiem, że w końcu na niego wpadnę. Prawdopodobnie się nawet do mnie nie odezwie, przejdzie obok udając, że mnie nie zna…
Ale moja wyobraźnia żyje własnym życiem i w żaden sposób nie mogę powstrzymać obrazów, które mi podsuwa. Widzę jego złość, oskarżenia a czasem tylko rezygnację i obojętność. Widzę też jak na mnie patrzy, jak nie może po prostu odwrócić się i odejść. Przyciąga mnie do siebie i wyczytuję z jego oczu ból i porządanie. Tak silne mną targają emocje. Tylko on wywołuje we mnie taką namiętność. Wiem, że jeśli coś zrobi, to znowu pozwolę mu na wszystko.
Jestem „twardą babką” i ciężko mnie złamać. Mam też dar do rozszyfrowania prawie każdego. Już dawno sobie uzmysłowiłam, że ciągnie mnie do niego „zakazana miłość”. Nie mogę go mieć, nie mogę z nim być więc coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Jestem prawie pewna, że właśnie to jest przyczyną moich uczuć do niego. Muszę tak myśleć, muszę być silna. Bo przecież nie mogła to być prawdziwa miłość, on nie może być „tym jedynym”. Nie mogłabym żyć z myślą, że zepsułam coś takiego.
I tak strzępy wspomnień naszych rozmów mnie dobijają. Powiedział mi kiedyś, tuż po zerwaniu z piękną dziewczyną, że nie potrafi nikogo pokochać, że ciągle kogoś rani ale nic nie może zrobić. Moja wyobraźnia podpowiada mi, że byłs to aluzja do mnie. W tamtym czasie mąciłam mu strasznie w glówie i pojawia się teraz taka mała myśl, że może to przeze mnie nie może nikogo pokochać, bo coś do mnie czuje, bo nie może o mnie zapomnieć. ale on tego nie powiedział a mój trzeźwy umysł podpowiada mi, że jestem strasznym narcyzem i powód był na pewno inny. Łatwiej jest myśleć, że nie byłam dla niego nikim ważnym, niż że go tak raniłam.
Nie mogę się pogodzić z tym, że nasza historia to prawdziwa komedia omyłek. Oboje się asekurowaliśmy jak tylko się dało. Robiliśmy wszystko, żeby nie zostać zranionym. I tak się nie udało.
To tak bolało. Do dzisiaj, gdy przypomnę sobie jak mnie błagał bym nie odchodziła, zabiera mi dech w piersiach. Dlaczego byłam taka głupia? Dlaczego!? Dlaczego nie pozwoliłam mu na ostatnie spotkanie? Nigdy się nie dowiem, co by mi powiedział. Czy coś do mnie czuł.

Inne

Brak komentarzy

Mam już inne życie. Wszystko poukładane i porozrzucane. Świat się kręci i czas płynie szybko. Wszystko jest dobrze. Gdzieś głęboko w mojej podświadomości jest ukryty on i czasem się mi ujawnia. Dzisiaj był w moim śnie. Jak mam o nim zapomnieć gdy śnię o nim. Przed oczami mam twarz mojego męszczyzny i aż nie mogę się nie uśmiechnąć gdy o tym myślę. Taki dobry i kochany.

Jestem oszustem. Nie potrafię zapomnieć. To taki straszny ból chcieć i nie chcieć na raz. Jak to możliwe, że ciaglę marzę o nim? To nie ma szans i jest po prostu bez sensu! Nie zostawię mojego ukochanego. Kocham go! Poza tym on też kogoś ma i może w końcu jest szczęśliwy. Nie chce mnie znać. Ciekawa jestem ile jeszcze będę o nim myśleć. Bo byłam już z siebie dumna. Nie myślałam o nim, byłam silna i wszystko wydawało się być w porządku.I nagle ten sen. Po co? Dlaczego? I znowu widzę jego twarz w każdym mężczyźnie i rozglądam się za nim… Nie potrafię tego zrozumieć.

Cieżko mi też zaakceptować fakt, że jestem oziębłą s… i w dodatku oszustką. Jak mogłam go tak potrakować? Jego- jedyną osobę którą tak mocno kochałam? I jak mogę oszukiwać jego? Jedyną osobę która mnie tak mocno kocha? Ja też go kocham. Jestem z nim szczęśliwa. Dopuki nie myślę o nim… po co? Po co tak się męczę? I niszczę swoje szczęście???

.

Brak komentarzy

Inaczej patrzę na życie. Nie mogę kultywować tych destrukcyjnych myśli. Teraz wszystko widzę inaczej.

Jest wiele spraw w moim życiu, przez które wszystko widziałam w czrnych kolorach.
Ale z tym już koniec. Wszystko na pewno się w moim życiu poprawi. Harmonia, szczęscie i dobro.

Jeśli idzie o niego to nie myślę już o nim tyle. To mnie truło od środka. Teraz wiem, że gdy już się spotkamy wszystko będzie dobrze. Oboje jesteśmy i będziemy szczęśliwi. Stare sprawy nie będą już mi mącić głowy. Będzie spokój między nami.

Przecież nie każda historia musi się kończyć dramatem.

Moje życie jest zbyt ciekawe żeby szukać namiętności gdzieś indziej.
Mam wszystko czego mi trzeba żeby powoli realizować swoje plany.

Wierzę w siebie!

:*

Brak komentarzy

Muszę napisać do Ciebie.
Nie mogę o Tobie zapomnieć. Tak mi strasznie ciężko. Wiem, że dla ciebie jestem nikim. Ciągle o tobie śnię. Widzę cię też w tważy każdego mężczyzny. Dzisiaj w nocy spotkaliśmy się na Ostrowie. Było gorące lato a ja byłam w swojej wymarzonej czerwonej sukience. Zobaczyłam cię na moście. Podszedłeś do mnie. Stałeś tak blisko. Oparłam się o poręcz i patrzyłam głęboko w twoje oczy. Jak to możliwe, że we śnie pamiętam jak bardzo jesteś wysoki. Jakie cudowne emocje we mnie wywołujesz gdy tak stoisz nade mną. I ten gorący pocałunek, moja ręka w twoich włosach. We śnie tak łatwo ci wszystko wytłumaczyłam. We śnie ty mi tak szybko wybaczyłeś. Twoje dłonie na mojej talii…

Tak ciężko było mi dzisiaj rano wstać. W tym rzeczywistym świecie to się nie wydażyło i raczej się nie wydaży. Wiem, że jesteś tak blisko…ale jak na razie cieszę się, że na siebie jeszcze nie wpadliśmy. Pewnie tylko bym zrobiła z siebie idiotkę.

To wszystko jest dla mnie takie trudne. Już myślałam, że uda mi się stłumić te mysli o tobie, że powoli zacznę wracać do letargu. Przecież było tak już przez 2 lata. I nawet nie było tak źle. Czasami nie myślałam o tobie nawet przez 3-4 tygodnie. Ale teraz jest gorzej. Poczucie winy nie daje mi spokoju. I wszystkie uczucia odżyły na nowo. Tak bardzo chciałabym z tobą porozmawiać. Przeprosić  cię . Zobaczyć cię….

Powoli

Brak komentarzy

Powoli wracam do normy. Żyłam tak ostatnie 2 lata więc mogę tak żyć dalej. Nic mi nie będzie. Myślę już o nim tylko czasami. Staram się być szczęśliwa i dawać szczęście moim bliskim, zwłaszcza L. On na to zasługuje. Kocham go, choć jest to inna miłość. Muszę się skupić na codzienności. Złapać równomierny rytm i trzymać się go. Wiem, że to mi się uda i da mi to spokój. Pogodzenie się z faktem, że nie bedziemy nigdy razem jest trudne ale skoro żyję do tej pory to będę żyć dalej.

No nie ma w moim życiu tej tragedi, której tak bardzo się bałam. I nie napisałam do niego. Staram się pogodzić z wszelkimi ograniczeniami i być bardzo wytrwałą auda mi się zawalczyć i wygrać nierówną walkę z życiem. Przynajmniej z jego częścią. Wszystko pokaże czas. Teraz jest najgorszy okres. Okres przyzwyczjania się do całkiem nowego trybu życia, czekania na efekty. No i okres oczekiwania na zmiany, które nastąpią w lecie. Tyle jest tego. Chcielibyśmy z L uciec od tego wszyskiego albo chociaż przyspieszyć czas który tak powoli leci.

Wszystko się zmieni. Wejdziemy na nowy etap. Może i ja się zmienię:) Zewnętrznie i wewnętrznie. Wierzę, że trzeba tylko jeszcze trochępoczekać i nadejdą te zmiany na lepsze. Odżyjemy, odpoczniemy. Zaczniemy jewszcze raz. Mam nadzieję, że w końcu los  się do nas uśmiechnie. I L znowu się będzie uśmiechał.

*

Brak komentarzy

Wtedy noce były nasze
We mnie ogień twoich oczu
naelektryzowana skóra
Ogień naszych dłoni
słodka trucizna płynie
w dół mojego ciała

Sny o Tobie zaprzeczają
upływaniu czasu
Jesteśmy w gęstej czerni pokoju
ostatni pocałunek
ostatnie słowo
Płomień wschodzący
pali moje oczy
rano muszę uciec od Ciebie

czekam

Brak komentarzy

Czekam na wyrok.
Już sobie obiecałam, że jeśli rzeczywiście będzie źle i będę musiała trochę pobyć sama to napiszę do niego.
To mnie podtrzymuje na duchu. Choć nie powinno:( Podejżewam najgorsze. Zawsze wolę patrzeć z pesymizmen niż później się zawieść. Więc myślę ,że całkowicie zignoruje moją wiadomość albo napisze coś w stylu „odwal się”. Ale ja jestem głupia. Przecież tak nie można. Mam nadzieję, że nigdy nie poznam nikogo tak natrętnego, jak ja jestem dla niego.

Nie lubię tej cechy w sobie.
Ale zbyt dużo mam teraz na głowie. Prawie każdy aspekt mojego życia jest w złej kondycji. Materialny, zdrowotny…no i miłosny. Czasami tak bardzo się boję. Gdybym mogła to przenisłabym się w czasie tak np do lipca. Mam nadzieje, że do tego czasu moje życie się uspokoi.
Czuję, że moje zdrowie psychiczne wisi na włosku. Wszystko jest nie tak. Nawet bardzo nie tak!

Dlatego raczę swoją wyobraźnię tą odrobiną egoizmu. Albo albo. Może jednak nie będzie tak źle, wyniki będą w miare dobre. Wtedy nie będę miała wymówki i nie napiszę do niego w ramach użalania się nad sobą. W końcu nie będzie powodu do użalania się. Mam taką nadzieję, bo przynajmniej nie wyszłabym na jeszcze większą idiotkę…

Wczoraj było mi bardzo ciężko. Siedziałam znowu na tej ławce. Słońce lekko mnie ogrzewało. Starałam się nie myśleć o najgorszym ale byle dźwięk lub widok sprawiał mi taki ból. Z tym miejscem wiążą się moje najgorsze wspomnienia. Jezu jak ja nie chcę tam wracać. Tak bardzo się tego boję. Nie chcę tym razem dowiedzieć się jeszcze czegoś gorszego. Nie nie nie!!!!
Jeszcze nic nie wiadomo. To czekanie mnie dobija. Jakbym czekała na wyrok.

Siedziałam tam i płakałam. Nie wzbudziło to niczyjego zainteresowania ani zdziwienia. W końcu w tym miejscu to normalne. Nie spotkałam nikogo w dobrym nastroju. Słońce i budzące się do życia listki i żółte pączki sprawiały, że to miejsce wydawało się niemal idylliczne. Patrząc z boku można by pomyśleć, że to tak bardzo sympatyczne miejsce. Nic nie wzbudza podejżeń. Jak mały parczek, zielony skwerek. Aż chciałoby się usiąść na zielonej polance i uciec od zgiełku miasta… NIE nie nie!!!!!!!!!

Nigdy nie zapomnę jak pierszy raz tam płakałam. Całe moje życie się zmieniło. Od tamtej chwili nic już nie miało być takie jak wcześniej.

Spokojnie, spokojnie.

Jeszcze nic nie wiadomo. Może tym razem los się odwróci. Może będzie dobrze. Ponoć nie warto się martwić na zapas ale nie potrafię o tym nie myśleć. Wszystkie wspomninia wracają do mnie jak lawina. Muszę panować nad oddechem i łzami. To taka płapka czasu. Jeszcze przede mną święta. Z rodziną. Czas miłości radości, spokoju i zabawy…łudzę się, że uda mi się w te święta skupić tylko na przyjemnościah i zapomnę o wszystkim.

Czekam, czekam czekam

list

Brak komentarzy

Czuję, że napiszę jeszcze wiele listów do Ciebie.
Tęsknię za tobą. Wyryłeś się w mojej pamięci na wieki.
Bardzo bym chciała Cie zobaczyć. Spotkać się z tobą. Dotknąć Twojego policzka. Zobaczyć uśmiech na twej twarzy…jesteś mi tak bliski, tak bardzo ważny. chciałabym, żebyś był szczęśliwy. Wiem, że w twojej wizji szczęścia mnie nie ma. Pocieszam się tym, że w ogóle chyba jesteś szczęśliwy. Mam nadzieję, że w końcu kogoś na prawdę pokochałeś. Czasami wyobrażam sobie ciebie z nią, twoje szczęśliwe oczy. Takie wizje dodają mi sił. Wiem, że nie mam do ciebie żadnych praw…niczego nie mogę od ciebie żądać ani niczego oczekiwać. Ale to nie ważne. Próbowałam siłą wyrwać wspomnienia o tobie z mojego serca. Ale niestety z marnym skutkiem. Już nie walczę, pogodziłam się z tym, że jesteś w moim sercu choć już nigdy nie będziemy razem. Nie martw się jeżeli się kiedys spotkamy, chociażby przypadkiem, nie powiem ci tego wszystkiego. Dzięki resztkom rozsądku wiem, że jeżeli nie minął byś mnie bez słowa to i tak byłbyś dla mnie zimny jak lód. Nie wiem tylko czy potrafiłabym zapanować nad rękoma, które w chwilach mojego zamyślenia szukają cię w otaczającej mnie przestrzeni. Nie wiem, czy automatycznie by do ciebie nie przylgnęły. Na samą myśl o tym serce szybciej mi bije. Czuję, że rozpadam się na małe cząsteczki.

Tęsknię :*

*

Brak komentarzy

Ostatnie dwa lata były dużo łatwiejsze niż ostatni miesiąc.

O ile łatwiej mi było żyć z myślą ,że K nigdy nic do mnie nie czuł.
Nie potrafię się pogodzić z tym, że to ja go zraniłam. Że to wszystko przeze mnie.
Byłam głupią egoistką. I ta moja naiwność. Ja nie wiem jak mogłam być aż tak zapatrzona w siebie. Jak mam żyć myśląc ciągle o tym, że zraniłam jedyną osobę na świecie, którą naprawdę kochałam?

I jak przy moim bólu mam nie ranić L?


  • RSS